Nie czekam na lepszy moment

Można czekać na hipo, na manię , na fazę twórczą, wiecznie można na coś  czekać, prawda jest taka że nigdy nie wiem co będzie jutro,  co czeka na mnie tuż za rogiem…

Dlatego piszę już, tu i teraz dla  siebie …dla Was

Coś o czym chciałabym napisać na samym początku, to sprawa akceptacji i zrozumienia swojej choroby,  bez tego nie ruszymy nigdzie.

Każdy nasz związek, każda nasza praca  lub próba podjęcia jej, będzie kończyła się fiaskiem.

Doświadczenie płynące z faktu, że przeszłam przez to całe piekło bez świadomości co się ze mną dzieje, powoduje że chciałabym aby inni mieli lżej  bo jestem przekonana,  że świadomość choroby i jej akceptacja pozwoli na kontrolowanie wielu sfer naszego życia.

Banalnie to zabrzmi , ale dzienniczek nastroju , regularna współpraca z psychiatrą, odpowiednio dobrany zestaw leków powinien  pozwolić na względnie normalne funkcjonowanie.  Wiem.. wiem,  już słyszę  że o tym wiedza wszyscy.

Może wiedzą,  ja nie wiedziałam.

Porwałam się z motyką na księżyc chcąc zawojować  świat, osiągnęłam szczyty  po to żeby z nich spaść … a upadek  był naprawdę spektakularny.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć,  gdybym wiedziała z czym przyjdzie mi się zmierzyć, wszystko zrobiłabym inaczej………..tylko jak ?

Na to pytanie postaram się odpowiadać etapami, którymi będą moje wpisy na tym blogu.

Zapraszam Was do komentowania, dzielenia się swoimi uwagami i pytaniami .

 

 

 

Reklamy