Chadowa karuzela, moje szaleństwo niekontrolowane…

Wspominałam dziś, zupełnie przypadkowo, moje szaleńcze manie, nie myśląc o nich w sposób w jaki często myślałam,  tzn.  potępiający i obwiniający się.

W dużej mierze dlatego, że moja internetowa towarzyszka niedoli, też odjechana totalnie 🙂 ,sorry Mo 🙂 wspominając wspólne ze mną, brała to wszystko z przymrużeniem oka.

W pewnej chwili śmiałyśmy się z tego obie, co nie zdarzyło mi się nigdy dotąd

Uświadomiłam sobie w trakcie naszej rozmowy, że trzeba nabrać dystansu do tych wybryków, bo wtedy nie miałyśmy większego wpływu na to, co się z nami działo.

Otoczenie, zwłaszcza ci najblizsi, zapewne wspominają to zupełnie inaczej.

Zdrowy ma inne spojrzenie na całą chorą sytuacje,  jest też często bezradny i niestety pozostawiony sam, ze swoja nieznajomością tematu, zwłaszcza w początkowej fazie naszego szaleństwa.

Było mi zawsze bardzo trudno mówić o moich maniach bez poczucia winy, ale przyszedł ten moment, że zaczęłam widzieć to inaczej.

Nadal to jestem ja i nie jestem pozbawiona woli,  ale jestem pozbawiona trzeżwego osądu, obiektywizmu. Moja percepcja jest zaburzona, kiedy nadchodzi stan, który zmienia moje zachowanie, dla mnie nadal ja jestem sobą, jestem ok.

Ludzie z zewnątrz, którzy znają mój problem, potrafią już teraz wyłapać to bez problemu. 

Coś się jednak zmieniło….

Dzisiaj różnica polega na tym, że niestrudzenie uczę się choroby a dokładniej życia z nią, czytam, szukam, obserwuję a przede wszystkim akceptuję już,  że zawsze przyjdzie wahnięcie.

Kiedy to nastąpi … nie wiem,  cel mam taki, aby umieć przewidzieć,  dostosować się do sytuacji najlepiej jak potrafię.

Mam  świadomość, że tylko tak mogę iść dalej, nie paląc za sobą wszystkiego, tak jak to bywało dotychczas.

Nie chodzi o wsłuchiwanie się w siebie i analizę każdej swojej emocji, bardziej o rozpoznawanie zwiastunów poprzedzających zmianę fazy.  

I tu ponownie nawiążę do Grupy 🙂

Po raz kolejny odezwało się we mnie uczucie wdzięczności, za tych wszystkich chorych, spotkanych tutaj,  ludzi którzy są cenniejsi od niejednego człowieka, którego poznałam w realu.

Może to dziwne, może nawet okrutne, że moje ostatnie kontakty ograniczają się tylko do tych spotkań z ludzmi poznanymi na grupach,  do rozmów wyłącznie w tym wirtualnym świecie.

Na dzień dzisiejszy to mi jeszcze wystarcza.

A wracając do koleżanki..tej mojej internetowej Chadówy 🙂 , nie zdążyłam jej zadać pytania..

 

Czy chciałabyś wsiąść na karuzelę, czuć euforię, adrenalinę , przyjemny dreszczyk i zawrót głowy…wiedząc,że nigdy nie będziesz mogła z niej wysiąść ??

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s