Poczucie winy…. kiedy to nasz charakter, a kiedy wkracza CHAD ?

Górki i dołki naprzemiennie i  nieustająco.

Coraz częściej słyszę, ….ja zrobiłam to gdy byłam w manii,… albo ja zrobiłem to gdy miałem doła…

A jak jest naprawdę, gdzie zaczyna się działanie, które nie jest podyktowane naszą wolą, lecz zmianami chorobowymi ?

Kiedy wiemy, że to nasz charakter i nawet gdyby zaszły najdziwniejsze okoliczności, nie pokusimy się o zrobienie tego czy tamtego ?

Czy jesteśmy całkowicie pozbawieni kontroli ?

To pytanie zadaję sobie od długiego czasu, próbuję doszukać się w tym bałaganie mojego ja, kim jestem i jak reaguję w normalności, jak zachowuję się w hipomanii lub w manii, jak znoszę depresję?

Jak odnalezć siebie, określić własną osobowość, czy można spojrzeć na siebie jak na odrębną istotę, nie integrującą się z chorobą ?

Czy choroba to my, a my to choroba ? Czy nikt nie próbuje „dokopać” się do swoich naturalnych cech charakteru ?

Najistotniejszą sprawą w różnicowaniu CHAD,  a tego jaki mamy charakter jest nasilenie dolegliwości w czasie.

CHAD przebiega z okresami zaostrzeń i remisji, w których objawy ulegają nasileniu i wzmocnieniu, a nasze cechy charakteru,  towarzyszą nam niejako na stałe.

Jeśli z natury jesteśmy odważni, uparci i waleczni to w manii lub w hipomanii będziemy dążyli bezwzględnie do osiągnięcia celu.

Cechy naszego charakteru będą warunkowały nasze działania, a każdy ze zmieniających się stanów będzie je odpowiednio uwydatniał.

To siła dolegliwości ( manii czy depresji) wysunie się na pierwszy plan, zostawiając w tyle nasz charakter.

Do chorujących na CHAD przylgnęła etykietka, leniwi, niesłowni, niesolidni, nieodpowiedzialni, nawet niegłupi ludzie, ale w żaden sposób nie wykorzystujący swojego potencjału.

Czy tak naprawdę jest, że mają mnóstwo pomysłów ale są za leniwi żeby je zrealizować ?

Czy poddają się chorobie, widząc fiasko wszystkich swoich poczynań ?

Można usłyszeć również stwierdzenie, że robią tak bo im wygodnie, są chorzy więc trzeba zostawić ich w spokoju  bo nie są niczemu winni ponieważ  nawet gdy się starają to nic im z tego nie wychodzi.

Zapewne jest niewielka część i takich, którzy mają łagodniejszy przebieg choroby i traktują to jak wymówkę w celu uniknięcia obowiązków.

Niestety w przeważającej  ilości, są to ludzie, którzy zapłacili wysoką cenę za błąd genetyczny jakim obdarzyła ich natura.

Rozbite rodziny, ogromne kredyty i długi u znajomych, zdrady, izolacja społeczna  czasami nawet bezdomność.

Czy właśnie tacy ponoszą jakąkolwiek winę ?

Nie, powtórzę to z całą stanowczością, nie ponoszą żadnej winy, nie były to czyny zamierzone, zrozumienie tego przez osoby im najbliższe to już połowa sukcesu !.

Wiemy coraz więcej o tej chorobie, a nauka rozwija się nadal.

Walka ze stygmatyzacją, strach przed ludzmi takimi jak my i błędne diagnozy, które kosztowały nas lata koszmarnego życia, może to wszystko już za chwilę będzie przeszłością ?

Życzę sobie wytrwałości i nadziei  i tego samego dla Was Kochani.

Dobranoc

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s